Jejku, chyba jestem w ciąży!

Kolejna blog o ciąży i wizytach u ginekologa

Termin porodu

Aaa, już dawno minął termin porodu, który mój ginekolog obliczył podczas pierwszej wizyty, gdy potwierdził, że będę miała dziecko, i zajął się prowadzeniem ciąży. Dawno, to znaczy 4 dni temu. Byłam u mojego ginekologa w dniu, w którym według jego obliczeń miałam rodzić, zbadał mnie, stwierdził, że wszystko w porządku, że rozwarcia nie ma i że mam czekać jeszcze parę dni, bo z tymi terminami porodu to często tak bywa.

No dobra, staram się, ale to koszmar jakiś – bo ileż można nosić taki wielki brzuch. Czasem mam wrażenie, że pęknę albo że to się nigdy nie skończy, tylko już do końca życia będę rosnąć i rosnąć, ciągle tyć i poszerzać ubrania. No masakra jakaś i naprawdę nie mam pojęcia, jak ja dotrwam do tego porodu, którego zresztą boję się jak jeszcze niczego w swoim życiu.

A ginekolog to może sobie mówić – bo łatwo mu mówić, skoro sam zajmuje się tylko prowadzeniem ciąży, a nie jej noszeniem! Ech, no ale będzie dobrze, byle tylko dotrwać do końca ciąży, przetrwać poród i urodzić zdrowe i śliczne dziecko.

No Comments »

Dolegliwości

Ech, dawno nie pisałam, bo mam coraz więcej dolegliwości ciążowych i czasem nie mam siły na nic, a co dopiero na pisanie bloga. Oczywiście mój ginekolog, który zajmuje się prowadzeniem ciąży i niejedną ciążę już poprowadził, mówi, że to absolutnie normalne, że wszystkie te okropne dolegliwości i uciążliwości same miną i żeby się nie przejmowała za bardzo, tylko spokojnie czekała na rozwiązanie, czyli na poród, bo stres może zaszkodzić dziecku.

Ech, ale naprawdę nie jest łatwo się nie przejmować, jak się ma brzuch cały w rozstępach, na nogach żylaki, stopy opuchnięte, kilkanaście kilo więcej, gdy chodzi się jak kaczka i nic nie można zrobić samodzielnie. No ale staram się być spokojna i pamiętać, że to wszystko minie, prowadzenie ciąży i w ogóle cała ciąża się skończy i już niedługo na świat przyjdzie moje maleńkie kochane dzieciątko, mój największy skarb.

No Comments »

Pierwsze ruchy

O mamo, kopnęło mnie! To znaczy dziecko się poruszyło, to znaczy, ech, ja poczułam pierwsze ruchy dziecka – jeszcze dość delikatne, bo wiadomo, że to maleństwo jeszcze jest i nie ma zbyt wiele siły, no ale poczułam! I sorki, że znowu tak chaotycznie piszę o swojej ciąży i o prowadzeniu ciąży, no i w ogóle o tym wszystkim, ale naprawdę jestem pod wrażeniem, bo poczuć ruchy dziecka to naprawdę coś niesamowitego!!

Bo wiecie, wcześniej wiedziałam, że jestem w ciąży, bo widziałam dwie kreski, bo mój ginekolog tak powiedział, bo miałam poranne mdłości i nie miałam okresu, a, no i bo widziałam maleństwo na USG 3D, ale tak na co dzień to musiałam sobie wyobrażać, że ktoś maleńki siedzi w moim brzuchu. A teraz, jak poczułam jego pierwsze ruchy, to mam wrażenie, że dopiero teraz wiem, że jestem naprawdę w ciąży – no bo czuję swoje dziecko już ciągle i tak będzie już przez cały czas i nawet podczas prowadzenia ciąży mój ginekolog będzie pytał, czy czuję ruchy płodu, bo to bardzo ważne, czy dziecko się rusza czy nie.

No Comments »

Pierwsze USG!

Znów byłam u ginekologa, który zajmuje się prowadzeniem ciąży, bo jak się jest w ciąży, to trzeba dość często chodzić do ginekologa, bo prowadzenie ciąży to przede wszystkim sprawdzanie, czy wszystko w porządku z dzieckiem.

No a najważniejsze w prowadzeniu ciąży jest badanie ultrasonograficzne. To znaczy się wszystko inne też jest ważne, jak mówi mój ginekolog, ale USG jest najważniejsze, bo to właśnie w tym badaniu dokładnie widać, czy wszystko w porządku z dzieckiem – tj. czy się prawidłowo rozwija i nie ma żadnych wad, a nawet widać, jakiej jest płci, czyli czy to chłopczyk, czy dziewczynka. Ale ja nie chcę wiedzieć, bo wolę mieć niespodziankę.

W każdym razie na pierwszym USG wszystko było ok, mój prywatny ginekolog stwierdził, że jak tak dalej pójdzie, to dziecko urodzi się zdrowe i silne i że prowadzenie ciąży też nie będzie problematyczne, tylko mam pamiętać o łykaniu specjalnych witamin dla kobiet w ciąży i o spokoju i relaksie.

No Comments »

Zaręczyny

Wiadomo, że to „No to się chajtamy” powiedziane przez mojego chłopaka nie było zaręczynami, no i że zaręczyny muszą być – oficjalne, przy rodzicach i tak dalej. Przynajmniej taki jest zwyczaj w naszej w wiosce.

No i były dzisiaj – dostałam kwiaty i pierścionek, a moja mama też kwiaty i było całkiem przyjemnie, poza tym, że nie mogłam nic przełknąć, bo teraz mam mdłości nie tylko rano, ale przez prawie cały dzień. Oczywiście mama i przyszła teściowa od razu zapytały, czy jestem w ciąży, a jak potwierdziłam, no bo nie ma co ukrywać, zwłaszcza że zaraz będzie widać, to jeszcze zapytały, do jakiego ginekologa chodzę, czy prowadzenie ciąży przebiega normalnie i w ogóle czy wszystko w porządku i jak się czuję.

Były trochę zdziwione, ale nie bardzo, bo w naszej wiosce zwykle najpierw jest ciąża, a później ślub. Co prawda zazwyczaj później jest rozwód albo przemoc w rodzinie, bo nasza wioska należy do najgorszych pod tym względem w całej okolicy, ale ja mam nadzieję, że mój mąż będzie dobry, to jest przede wszystkim że nie będzie pił ani bił.

No Comments »

Reakcja tatusia

Bałam się powiedzieć o ciąży chłopakowi. Bo chociaż jesteśmy już ze sobą prawie 3 miesiące, czyli całkiem długo, a znamy się od urodzenia, bo mieszkamy w tej samej niewielkiej wiosce, to przecież różnie w życiu bywa, a zwłaszcza na naszej wiosce.

No ale jak mu powiedziałam, po prostu, prosto z mostu: „Jestem w ciąży, w 7 tygodniu”, to on stwierdził: „No to się chajtamy”. No i super, bo mój ginekolog mówi, że w ciąży potrzeba spokoju, wsparcia partnera i tak dalej, i że prowadzenie ciąży, gdy kobieta ma to wszystko, przebiega zazwyczaj bez żadnych problemów. No więc chajtamy się za miesiąc, kiedy jeszcze, mam nadzieję, brzuch nie będzie zbyt widoczny, tak żeby sąsiedzi nie mieli o czym plotkować. Zwłaszcza że i tak będą plotkować, gdy urodzi się dzidziuś – nie 9 miesięcy po ślubie, tylko zaledwie pół roku.

No ale niech sobie plotkują!

No Comments »

Poranne mdłości

Ciekawe, że przez te całe 6 tygodni nie miałam żadnych dolegliwości ciążowych w stylu poranne mdłości itp. No, tylko miesiączkować przestałam – stąd zresztą przypuszczenie, że zaszłam, i test ciążowy, a nawet dwa. I dopiero po wizycie u lekarza i po tym, jak mój ginekolog stwierdził, że jestem w ciąży i rozpoczyna się prowadzenie ciąży, zaczęłam czuć się źle.

Tak jakby dolegliwości ciążowe pojawiały się w momencie zajścia w ciążę, tylko w momencie gdy się ją potwierdza i zaczyna się prowadzenie ciąży przez ginekologa. Nie no, oczywiście żartuję, ale tak to się jakoś u mnie zbiegło. Dwa dni po wizycie u ginekologa zaczęłam mieć poranne mdłości – nie wymiotuję jeszcze, ale mdli mnie niemiłosiernie.

Czytam teraz w necie bardzo dużo o prowadzeniu ciąży, no i w ogóle o samej ciąży, o porodzie, o dzieciach, o byciu mamą. I naprawdę sama nie wiem, co to będzie, ale powiem wam, że im częściej myślę o tym, że w moim brzuchu rośnie teraz maleńka istotka, która będzie tylko moja (no i tatusia), tym mniej mam wątpliwości.

No Comments »

Ciąża!!

Jestem w ciąży na sto procent!! Byłam u ginekologa i on potwierdził wyniki testu – bez wątpliwości jestem w ciąży, i to w dodatku już w 6 tygodniu, więc dziecko jest już całkiem spore. Tj. jest maleńkie, ale nie jest już kilkoma komórkami.

Ginekolog mówi, że póki co wszystko w porządku i prowadzenie ciąży powinno być bezproblemowe, ale sama nie wiem, czy mnie to pociesza, czy przeraża.

No ja wciąż nie wiem, czy chcę to dziecko nosić i urodzić. No wiadomo, że nie usunę go. Jestem przeciwna aborcji, bo uważam, że to zabijanie maleńkich dzieciątek, no ale łatwo było być przeciwniczką aborcji, kiedy nie było się w niechcianej i niespodziewanej ciąży, tylko wypowiadało się o brzuchach innych.

Mój ginekolog mówi, że gdybym przyszła od razu po tym, jak pękła gumka (gdybym zauważyła, że pękła, ale przecież nie zauważyliśmy!), to prowadzenie ciąży, jeśli bym jej nie chciała, nie byłoby konieczne, bo jest specjalna antykoncepcja hormonalna, którą przyjmuje się po stosunku. No ale teraz, w 6 tygodniu, to już po zawodach.

No Comments »

Dwie kreski i co dalej?

O jejkuś! Powtórzyłam test ciążowy dzisiaj rano i chociaż miałam wielką nadzieję, że ujrzę tylko jedną kreskę, znów ujrzałam dwie i jestem załamana. No bo co ja teraz mam niby zrobić?

No wiadomo, że czeka mnie wizyta u ginekologa, już się zresztą zapisałam, od razu na jutro, bo wiadomo, że te testy jednak czasem się mylą – ich skuteczność nie jest stuprocentowa, a fakt zajścia w ciążę potwierdza dopiero ginekolog. Dlatego mam teraz wielką nadzieję, że mój ginekolog, przecież dobry ginekolog, stwierdzi, że nie jestem w ciąży i będzie jedna wielka ulga i brak problemu.

Nie wiem, jak wytrzymam do jutra i w ogóle nie wiem, co zrobię, jeśli okaże się, że jestem w ciąży – wiadomo, że jakoś to będzie: najpierw prowadzenie ciąży i jej znoszenie (jejku, ale ja nie chcę być w ciąży, bo przytyję i co się stanie z moją piękną figurą? toż to katastrofa będzie!), później poród i słodki bobasek… No nie wiem, w sumie jak tak sobie myślę o moim dzidziusiu, słodkim, ładnym, różowym i rozkosznym, to może jednak chcę? Ach, sama nie wiem, no ale okaże się jutro.

No Comments »

Dwie kreski!!

Jejku, chyba jestem w ciąży! Chyba, bo właśnie zrobiłam sobie test, wyszły dwie kreski, czyli niby jestem, ale test wykonywałam wieczorem, a najlepsze wyniki są rano, no a poza tym mój ginekolog mówił kiedyś, co zresztą jest też napisane na opakowaniu testu, że takie testy ciążowe powinno się wykonywać rano, bo rano jest najwyższe stężenie jakichś tam ciążowych hormonów, no więc powtórzę test jutro rano.

O mamusiu, mój lekarz to dobry ginekolog i w razie czego prowadzenie ciąży będę miała na najwyższym poziomie, ale kurde, ja nie chcę być teraz w ciąży, nie mogę być teraz w ciąży, bo co ja zrobię, jak zajdę w ciążę no i w ogóle.

W ogóle sorki, że tak chaotycznie piszę o tych dwóch kreskach, potencjalnej ciąży i ewentualnym prowadzeniu ciąży, ale naprawdę nie spodziewałam się tych dwóch kresek, bo przecież się zabezpieczaliśmy – wiadomo, że gumki to nie antykoncepcja hormonalna najnowszej generacji, ale zawsze to jakaś ochrona.

No Comments »